Kronika Villquara

Tom 6 – Walki graniczne

Okres pokoju i dobrobytu w Osadzie trwał blisko 22 lata, aż do roku 1130 II Ery. Wtedy też, pojawiły się pierwsze przesłanki budzące niepokój wśród Elfów. Jesienią 1130 roku niewielka organizacja kapłanów i uczonych zwąca się Księżycową Gildią padła ofiarą napaści nieznanych napastników. Nie byłoby w tym, nic niepokojącego, ponieważ kraina Fallathanu była wciąż areną potyczek i walk klanowych, gdyby nie fakt, że siedziba Gildii mieściła się tuż na południowy zachód od obrzeży Talmil a tajemniczy agresorzy przy każdym ataku zapuszczali się coraz bardziej w głąb lasu. Villquar wzmocnił graniczne posterunki, jednak tym razem nie docenił siły wroga. Strażnicy Lasu nigdy dotąd nie walczyli poza swoim terytorium i nieprzyzwyczajeni do walki na otwartym terenie zmuszeni zostali do odwrotu.

W tym czasie do Loren dotarła misja dyplomatyczna Księżycowej Gildii z prośbą o pomoc w odparciu najeźdźcy. Na walnym zebraniu Rada Wiatru jednogłośnie postanowiła zerwać na czas wojny z dotychczasową zasadą neutralności i stanąć naprzeciw oprawcom oraz okazać azyl emisariuszom i całej sojuszniczej organizacji, która ochoczo opuściła swą narażoną na niebezpieczeństwo siedzibę.

Zanim jednak Strażnicy ogłosili mobilizacje i ruszyli na wojnę, należało zebrać wszystkie możliwe informacje o nowym wrogu. Udało się podczas jednego z natarć, zastawić zasadzkę. Coraz bardziej pewnych siebie i zaniedbujących ostrożność najeźdźców, przywitał grad strzał. Jeden z żołnierzy, którzy przeżyli rzeź trafił do sali przesłuchań. Głęboki artyzm, dbałość o szczegóły i wyobraźnia charakterystyczna u Elfów, nie dotyczy jedynie sztuki, ale rozciąga się na wiele różnych dziedzin, wliczając przesłuchania. Żołnierz, który okazał się Oficerem bardzo szybko udzielił dogłębnych wyjaśnień, odpowiadając na wszystkie zadane pytania oraz uzupełniając to odpowiedziami na pytania, których prowadzący przesłuchanie nawet nie zdążył zadać. Jeszcze tego samego wieczoru Arcymag znał tożsamość wrogów. Okazało się nim Bractwo Światła, które w ten sposób osłabiało okoliczne organizacje aby następnie pod przykrywką szerzenia wiary, i sąsiedzkiej pomocy poszerzać granice swoich ziem.

Odziały Strażników Lasu błyskawicznie zostały podniesione w stan gotowości i rozpoczęła się długa i wyczerpująca batalia z Zakonem. Początkowa faza wojny nie przyniosła rozstrzygnięcia. Obie strony preferowały i prowadziły wojnę podjazdową unikając walnej bitwy, mogącej zbyt szybko przechylić szale wagi. Taki stan rzeczy utrzymywał się przez 11 lat. Wojna silnie wrosła i zapuściła korzenie zarówno w Strażników jak i w Bractwo, spowszedniała, stała się codziennością. Przez te lata wyczerpywała obu przeciwników, jednak to Strażnicy Lasu mając lepsze zaopatrzenie zyskiwali na upływie czasu. Generał Korson wiodący do boju oddziały Bractwa zdecydował się przyjąć w końcu decydującą bitwę.

Strażnicy wystawiając 10 tysięczny kwiat swoich wojowników, pod dowództwem Patriarchy Villquara odnieśli wspaniałe zwycięstwo w bitwie pod Dębowym Oczajem jesienią, roku 1141 II ery. Od tego momentu rozpoczęła się rosnąca przewaga nad wciąż walczącą, lecz złamaną potęgą Bractwa. Wojna trwała jeszcze 5 kolejnych lat, wciąż jednak przynosząc straty po obu stronach

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8