Jak przetrwać święta Bożego Narodzenia?

Witajcie kochani! Wybaczcie tę dłuższą nieobecność, ale zdrówko szwankowało, a czas przedświąteczny rządzi się także swoimi prawami. Mam nadzieję, że w nowym roku spotykać się będziemy częściej, tak jak to planowałam od początku prowadzenia bloga. W każdym razie musicie wiedzieć, że o Was pamiętam 🙂

Boże Narodzenie – dawniej i teraz

Może nie jest to temat typowo związany z grą “Kroniki Fallathanu”, ale na pewno święta obchodzone w “realu” mają bezpośrednie przełożenie na graczy, bez których gra nie miałaby racji bytu. Święta Bożego Narodzenia w rankingu ulubionych świąt zajmują bardzo wysokie miejsce. Dla rodzinnych i gościnnych Polaków są one bardzo ważne. Jak to wyglądało kiedyś, w latach 80-tych? Pamiętam sztuczne choinki, które były takiej produkcji, składające się z poszczególnych części, gałązek, które trzeba było złożyć. Były bardzo skromne i nie oszukujmy się – ubogie. O wiele przyjemniejszym wspomnieniem jest żywa choinka, świeżo ścięta, pachnąca lasem. To od tego momentu w domu czuło się niezwykłość miesiąca grudnia i zbliżających się świąt. Pamiętam również spadające igliwia, które trzeba było zamiatać, po tym jak się skończyło ubierać drzewko świąteczne. Co do ozdób – ręcznie robiło się zawieszki do bombek, z nici lub sznurków, nie tak jak teraz, które są już gotowe, nic tylko wieszać. Same bombki – kiedyś były to przede wszystkim szklane, przepiękne arcydzieła, przekazywane z pokolenia na pokolenie, a teraz jesteśmy zalewani plastikowym badziewiem. Wygodą jest niewątpliwie to, że obecnie można znaleźć bombki we wszystkich możliwych kolorach. Jest także niesamowita różnorodność ich form, kształtów i przede wszystkim wielkości. Przenosząc się jednak do przeszłości, wtedy naprawdę ubieranie choinki było wydarzeniem w życiu domowników. Własnoręcznie z kolorowego papieru robiłam łańcuchy i inne ozdoby. Królowała też bibuła i brokat. Często dodawało się cukierki albo inne słodkości, na które tęsknie się spoglądało. Prawdziwym luksusem były działające lampki. Wiem, że kilka razy mieliśmy także świeczki na choince, ale tylko kilka i umiejscowione tak, by nam nie poszła z dymem i choinka i mieszkanie 🙂 Trzeba było uważać. Czego nie było w tamtych czasach, a co obecnie jest wszędobylskie – komercja. Najgorsze jest to, że nie mamy na nią żadnego wpływu. Musiałby powstać całkowity bunt wobec handlarzy, aby coś się zmieniło, jednak nigdy to nie nastąpi. Zbyt wiele osób dało się porwać tej świątecznej komercyjnej modzie. Działa tu psychologia reklamy i tłumu, presja, że nie możemy być gorsi, biedniejsi, “zastaw się postaw się” i po prostu czasy, w których żyjemy. Kiedyś nie było listopadowego szaleństwa w sklepach, szumnie brzmiących wyprzedaży (naprawdę trzeba się orientować wcześniej w cenach produktów, by widzieć, czy jest rzeczywiście obniżka czy tylko nas robią w bambuko napisem “wyprzedaż”). Nie było na każdym kroku stad “mikołajów”, tylko jeden, przy kościelnej salce na katechezy, gdzie przebrany mężczyzna naprawdę wyglądał niczym prawdziwy Mikołaj. Do dziś mam zdjęcie z tego wręczania prezentów. Miałam dwa kucyki i średnią minę. Może się obawiałam jednak tej białej, długiej brody? 🙂 Najśmieszniejsze jest to, że na tym zdjęciu byłam z dziewczynką, z którą uczęszczałam do szkoły podstawowej, a która obecnie mieszka ode mnie rzut beretem, w Londynie. Do dziś utrzymujemy kontakt. Mam wrażenie, że dawniej naprawdę liczył się w tym wszystkim po prostu człowiek, przyjaźń, rodzina. Wartości, które dziś uległy spłyceniu, obojętności… Trudno mi to ująć w słowa, ale mam wrażenie, że teraz nie czuje się tej magii świąt. Dawniej, w świecie, gdzie polityka pieniądza nie była tak bardzo nachalna, brutalna, widoczna (nie przeczę, że dawniej pieniądze się nie liczyły i rzeczy materialne, ale było to wszystko tak jakoś inaczej…) świętami się żyło, celebrowało, delektowało się, cieszyło! Człowiek cieszył się z takich drobiazgów, na które dziś nie zwraca się już uwagi. Wszystko było bardziej prawdziwe, smakowitsze, zapadające w pamięć. Pierogi, zapach mielonego przez maszynkę maku, aromat prawdziwego suszu (uwielbiam!), barszczyk nie z torebki, jeden zachowany w całości migdał, a kto go wyłowił z makówek (mak, mleko, bakalie, bułka i cukier = ubóstwiam!) ten miał mieć szczęście przez cały najbliższy rok. Zapach sianka, który długo się utrzymywał… Wyglądanie pierwszej gwiazdki, TEJ gwiazdki, choć będąc dzieckiem nie miało się pojęcia tak naprawdę o jaką gwiazdę chodzi, byle patrzeć w niebo. A karp w wannie? Czy ktoś jeszcze godzinami obserwuje jak karp pływa i otwiera ten swój pyszczek? Głaszcze po śliskiej skórze i nie wyobraża sobie tego, że to “coś” pływające będzie wkrótce jadł. Moja babcia była prawdziwą killerką przy pozbawianiu życia karpia. Czyniła to szybko i z zabójczą wprost precyzją, aby się ryba nie męczyła. Tak, pamiętam to, bo kiedyś nie wytrzymałam i podejrzałam te zbrodnicze momenty. Żal mi było tych ryb, a potem raczej kiepsko smakowały. Aktualnie nie jadam karpia, to jedyne moje “odejście” od tradycji. Zawsze musiało być 12 potraw plus opłatek. Choćby ilość jedzenia miałaby być symboliczna, to musiało się wszystko zgadzać. A zapach pomarańczy? To pewnie dlatego stał się moim ulubionym pośród aromatów. Wszystko co ma nutę tego zapachu przywodzi dobre wspomnienia. Głowa rodu, czyli mój dziadek odprawiał modlitwę, przy stole, przy którym siedzieliśmy wszyscy. Składanie życzeń często było wzruszające. Po wieczerzy (bez zapalonego telewizora w tle) wszyscy śpiewaliśmy kolędy. Nikt się nie wstydził, czy przejmował fałszowaniem. Liczyło się to, że byliśmy razem. A potem otwieranie prezentów. To były też czasy, kiedy śnieg otulał wszystko dookoła grubą, zauważalną warstwą, która nie roztapiała się chwilę później. Zima była taka jaką być powinna. Śnieżna i mroźna. A szopki bożonarodzeniowe? A pasterka? Wspaniale się to wspomina. Dla takich świąt naprawdę czekało się cały rok z wielkim wytęsknieniem.

Obecnie nadal pamięta się o sianku, opłatkach, nie ma problemów z karpiami, choć większość kupuje już gotowe płaty rybne, by nie pozbawiać łba i wnętrzności samemu narażając dzieci na krwawe widoki. Często wiele osób nie potrafi po prostu gotować, albo się nie chce, albo nie ma się sił i ochoty. Wszystko można już dziś kupić. Wystarczy mieć pieniądze i iść na zakupy. Pierogi, uszka, pomarańcze jakże dostępne… Czy obecne święta Bożego Narodzenia są złe? Tego bym nie powiedziała. Po prostu straciły wiele na swym uroku i wyjątkowości. To, że w sklepach świąteczne akcenty są już w listopadzie zniechęca. Nim nastanie 24 grudzień człowiek jest już tym zmęczony, oglądaniem, słuchaniem wszędzie piosenek związanych ze świętami. Można raczej stwierdzić, że teraz święta nie trwają parę dni, tylko dwa miesiące. Wszędzie jesteśmy bombardowani mnogością mikołajów, setką tysięcy światełek… a jak pamiętamy, kiedyś obchodzono święta bez tego, ulice były skromnie dekorowane i ludzie żyli (nie mówiąc o oszczędności energii). W USA dekorowanie domów lampkami przybiera rozmiary absurdów. Trzy miesiące dekorować dom, byle zaszpanować, że się ma światełka (nie mówię o tu już o kosztach takiego przedsięwzięcia). Owszem, jest to bardzo efektowne, miłe dla oka, ale pytanie brzmi czy jest to niezbędne człowiekowi? Więcej w tym widzę pozerstwa, chwalenia się przed sąsiadami niż szczerych intencji. Nie wystarczają już światełka na choince? Przecież to ona jest symbolem świąt, a nie cały budynek. W czasie wigilii nie jesteśmy na zewnątrz, tylko w środku domu… Liczy się wnętrze nie tylko naszego domostwa, ale i ducha, które w dzisiejszych czasach jest niestety mocno “zmaterializowane” w sensie pieniężnym. Wydawałoby się, że obecnie mamy wszystko: piękne choinki, dekoracje, muzykę, bezproblemowe zakupy żywności, a mimo to, dlaczego tęsknimy za tamtymi świętami? Bo jesteśmy zmęczeni komercjalizacją. Mówi się o tym coraz więcej, zauważa problem, ale na tym się kończy. Praw rynku nie zmienimy ani gospodarki, ale możemy zmienić nasze podejście do świąt, by naprawdę były wyjątkowymi, pełnymi ciepła, dobrej atmosfery. Nie ulegajmy szaleństwu, zachowujmy zdrowy rozsądek, dystans do tego wszystkiego. Porządki nie róbmy na ostatnią chwilę, a w ratach, na spokojnie. Tu nie chodzi o to by się zaharować na śmierć. Nikt nam nie będzie sprawdzał czystości podłóg, czy wypucowane i czy wszędzie kurze starte. Święta to dom, w którym mamy czuć się dobrze i jeśli ktoś nie chce to niech nie sprząta na wysoki połysk, wystarczy, że ogarnie na tyle, by było przytulnie. Dlaczego nie włączyć sobie kolędy przy ubieraniu choinki by pomóc sobie przy “powrocie do przeszłości”? Wysyłanie kartek świątecznych – czy ktoś jeszcze o tym pamięta? W dobie maili i smsów czy ktoś jeszcze wysyła kartki? Mam nadzieję, że tak i że poczta ma jednak co robić. Nie wysyłajmy kartek na ostatnią chwilę, dajmy szansę im dojść na czas do naszych najbliższych czy dobrych znajomych, o których pamiętamy. Prezenty – czy naprawdę muszą to być drogie upominki, gadżety, drogie kosmetyki, czy biżuteria? Mam nadzieję, że potrafimy się cieszyć z każdego prezentu (no dobra, przy trzecim z kolei sweterku czy piątej parze kapci szlag by mnie trafił). Dobrym prezentem jest książka (polecam każdemu, przynajmniej odpocznie się od netu). Płyta z muzyką czy filmem (przy okazji wspierajmy artystów, pisarzy itp.). A może coś własnoręcznie zrobionego? Otrzymałam kiedyś tekturową szkatułkę, pomalowaną farbami z dedykacją w środku. Pamięta się takie rzeczy, bo są oryginalne i robione od serca. Czy potrafimy w dniu wigilii zatrzymać się i spojrzeć przez okno w niebo, pomyśleć życzenie czy po prostu powspominać jak to było, gdy się było dzieckiem? Czy jesteśmy już aż tacy “dorośli”, że takie zachowanie jest “śmieszne”? Dla mnie nie. Pamiętam, że życie ma się tylko jedno, a ja nie chcę z roku na rok mówić, że święta są nudne, oklepane, komercyjne. Staram się sama z siebie, by święta były za każdym razem takie, by nie mówić o nich źle czy ze znudzeniem. Życzę Wam drodzy Czytelnicy abyście zachowali równowagę wewnętrzną w tym okresie “przedbożonarodzeniowym”. Nie negujcie tego wszystkiego, co obecnie jest oferowane, ale nie popadajcie w szaleństwo zakupoholizmu czy bezmyślności. Odnajdźcie w sobie własny sposób na przetrwanie świąt, ale nie mam na myśli tutaj ucieczki od świąt – zamykania się w pokoju i że się ma na to wszystko “wywalone”. Nie, szkoda tak podchodzić do kwestii świąt. Pomagajmy w domu, bądźmy z rodziną, pogódźmy się, jeśli się z kimś pokłóciliśmy, dajmy sobie szansę na dobre święta. Jeśli ktoś jest chory lub ma złamane serce po rozstaniu… bo wiadomo, różne są życiowe sytuacje, które psują pozytywny odbiór świąt… cóż mogę doradzić… otaczajcie się wartościowymi ludźmi, rodzina, przyjaciele, na których można polegać, zajmijcie się hobby, tym, co sprawia Wam radość. Nie poddajcie się, jeśli zdarzą się trudne momenty czy próby, przez które trzeba przejść. Niech świąteczny czas i zbliżający się koniec roku będzie tym czasem, kiedy poprawimy swoje życie i podejście do świąt. One mogą być naprawdę dobre, tylko my musimy się nauczyć patrzeć na nie oczami, jak to robiliśmy za czasów dzieciństwa… Nie zatraćmy tego w sobie.

Boże Narodzenie w innych krajach

Niemcy

Niemieckie dzieci zaczynają przygotowania do Bożego Narodzenia z początkiem grudnia. W niektórych domach wykonuje się bardzo oryginalne kalendarze z girlandami i malutkimi paczuszkami. W każdą niedzielę adwentu na wieńcu zapalana jest jedna świeczka. W dniu św. Barbary do wazonu wkłada się forsycje, które zakwitną na święta. W mikołajki dzieci zostwiają buty przed drzwiami swoich pokojów. Podaje się w wigilię pieczoną gęś, czerwoną kapustę i ziemniaki.

Anglia

Na początku grudnia wysyła się kartki do przyjaciół i rodziny (ten zwyczaj jest też w szkołach czy miejscach pracy, gdzie wręcza się je osobiście). Otrzymane kartki przyozdabiają ściany. Zostają zdjęte na Trzech Króli. Kartki przykleja się do wstążek, a następnie wiesza na ścianie. Najważniejsze kolory w dekoracjach to czerwony i zielony. Wiele dzieci pisze listy do świętego Mikołaja. W przeddzień Bożego Narodzenia najmłodsi na ulicach śpiewają kolędy. W zamian dostają cukierki i drobne upominki. Każde dziecko wiesza przy łóżku dużą skarpetę na prezenty, a dla świętego Mikołaja zostawia się ciasteczka i kieliszek porto pod choinką. Świąteczna kolacja nie może się odbyć bez indyka z kasztanami oraz słynnego puddingu. Jest tu moda na “walec z papieru”. Zawierający niespodziankę w środku robi “bum” przy otwarciu.

Dania

Też jest tu popularny wieniec adwentowy z czterema świecami, które zapala się kolejno w każdym tygodniu adwentu. Przed świętami przystraja się dom gałązkami świerku, aniołkami, skrzatami oraz słomianymi gwiazdami. Dzieci własnoręcznie robią wiele ozdób. Tradycyjna świąteczna kolacja rozpoczyna się około 18:00. Na deser podawany jest ryż na mleku, w którym ukryto cały migdał. Ten, kto go znajdzie otrzymuje prezent – marcepanową świnkę. Jest zwyczaj dekorowania choinki miniaturkami duńskiej flagi, świeczkami oraz biało-czerwonymi sercami. Ojciec zapala świeczki a potem rodzina chwyta się za ręce i śpiewają kolędy, poruszając się w koło choinki.

Norwegia

Wszyscy ozdabiają swoje domy. Świerkowy wieniec na drzwiach wejściowych oznacza, że przygotowania do świąt są w toku. Na podwórku stawiane są słomiany kozioł i snopki zboża. W oknach zawiesza się dekoracyjne gwiazdy. 24 grudnia na grobach zapala się świeczki. W całym domu ustawia się tulipany lub hiacynty. Popularne są tulipany w doniczkach, ponieważ w takiej postaci są trwalsze. Przygotowuje się gofry w kształcie serca. W miarę możliwości elementem świąt jest przejażdżka saniami. Tu również tańczy się wokół choinki śpiewając kolędy.

__

Informacje z książki pt. Boże Narodzenie, Emilie Beaumont. Wydawnictwo Olesiejuk.

Lokacje niejedną mają nazwę

Kochani Czytelnicy! Wybaczcie, że nie daję teraz codziennie artykułów. Czas przedświąteczny rządzi się swoimi prawami, dodatkowo pogoda bardzo negatywnie ostatnio na mnie wpływa i zdrówko też tak sobie. Bywało lepiej. Na zimę czuję wyraźny spadek formy. To pewnie przez brak słonecznej pogody. Mimo zdrowego jedzenia, zażywania witaminy D i picia soków coś lipnie się czuję. Dlatego dziś temat łatwy, lekki i przyjemny. Taka odskocznia od ostatnich, poważnych rozważań na temat wiary. Cóż tam dzisiaj wzięłam do obgadania? Lokacje. Tak moi mili, coś na topie, szczególnie teraz, gdy gracze ostro wzięli się za rozpisywanie lokacji związku z wprowadzeniem do gry opcji ich wykupu.

Lokacje

Cóż takiego jest ta lokacja? To nic innego jak określenie danego miejsca, który jest wycinkiem świata kreowanego przez graczy. W “Kronikach Fallathanu” ustalono, że mamy trzy typy lokacji:

  1. Rodowe – wchodzące w skład majątku danego rodu, który jest mechanicznie i fabularnie założony w grze.
  2. Organizacji – wchodzące w skład majątku danej organizacji, która jest mechanicznie i fabularnie założona w grze.
  3. Lokacje ogólnego przeznaczenia (zwane Ogólnodostępne) – czyli powszechne dla każdej postaci, ogólne, nie mieszczące się w dwóch wyżej wymienionych kategoriach.

Kalkulator wyceny

Podział na typy lokacji ma znaczenie, ponieważ jest ściśle powiązany z wykupywaniem mechanicznym lokacji i określaniem ceny za pomocą prostego w obsłudze narzędzia – kalkulatora: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1bME9LlojaERdyspxn5eQV_yEE0KZzLVJZoqb2m9K54A/edit#gid=0 Wystarczy być zalogowanym na gmailu i gotowe. Klikamy na “Parametry lokacji” –> wyskakuje okienko z poszczególnym mieniem –> wpisujemy w interesujących nas miejscach liczby, a w tych, które nas nie dotyczą wszędzie dajemy zero –> zatwierdź –> mamy gotową wycenę.

Przykład:

Mamy postać samotnego chłopa, który mieszka w chacie. Posiada 4 pola, na których ma sad. Ma też wykupiony stragan, aby móc na nim sprzedawać owoce z sadu razem z jednym pracownikiem-pomocnikiem (NPC). Jak widzimy kalkulator obliczył, że koszt to 11 mln z drobnymi. Skład osobowy do wykupienia na naszym przykładzie: wliczamy postać gracza (nasz chłop – zaznaczona była cyfra 1 przy populacji w wierszu “Chata”) oraz jeden NPC (zaznaczona cyfra 1 przy populacji w wierszu “Stragan”)

Rozpiska kosztów lokacji – skopiuj komórki poniżej
1x Chata = 0,001867683721% * CLZ( 12  848 961  134) = 2 399  780
4x Pole = 0,004260603382% * CLZ( 12  848 961  134) = 5 474  433
1x Stragan +1 populacji = 0,002679922279% * CLZ( 12  848 961  134) = 3 443  422
Łączna cena = 0,008808209382%CLZ = 11 317 634

{“location_parameters”:[
{“paramname”:”populacja”, “paramvalue”:2},
{“paramname”:”obrona”, “paramvalue”:0},
{“paramname”:”produkcja materiałów”, “paramvalue”:0},
{“paramname”:”generowanie prestiżu”, “paramvalue”:0},
{“paramname”:”produkcja złota”, “paramvalue”:5},
{“paramname”:”luksus”, “paramvalue”:1},
{“paramname”:”skrytka”, “paramvalue”:1},
{“paramname”:”rzemieślnictwo”, “paramvalue”:0},
{“paramname”:”grawernia”, “paramvalue”:0},
{“paramname”:”koszty NPC”, “paramvalue”:4},
{“paramname”:”stragan”, “paramvalue”:2},
{“paramname”:”wiara”, “paramvalue”:0},
{“paramname”:”nauka”, “paramvalue”:0},
{“paramname”:”CLZ%”, “paramvalue”:0.0880821%},
{“paramname”:”cena w złocie”, “paramvalue”:11317634}]}

Taki pełny wpis wyceny wklejamy do punktu 6 schematu lokacji.

WAŻNE! Tę wycenę z kalkulatora wstawiamy dopiero po otrzymaniu na forum akceptu.

Schemat lokacji

A cóż to jest za ustrojstwo? Schemat lokacji teoretycznie istniał od zawsze, ale jak się przyjrzeć starej wiki to opisy różniły się między sobą diametralnie. Każdy gracz uwzględniał coś innego i w ten sposób zrobił się jeden wielki bur… bałagan. Dlatego z chwilą, gdy postanowiono wziąć się za uporządkowanie wiki jakieś trzy lata temu, admin gry ustanowił schemat lokacji, by była spójność tego, co się w opisie ma znaleźć, czyli:

Tytuł tematu: [Lokacja] Nazwa Lokacji

1. Położenie lokacji (Państwo, Księstwo, koordynaty na mapie jeśli leży poza miastem, można je zdobyć na mapie świata gry klikając na określony punkt)
2. Opis lokacji (wszelkich budynków/ruin, jakie mogą się na niej znajdować)
3. Historia lokacji (zawierać też powinna historię księstwa, hrabstwa, rodu, organizacji jeśli to lokacja danego typu)
4. Lista NPC, którzy ją zamieszkują (jeśli takowi są; zależne od możliwej populacji wynikającej z cennika)

Miano:
Rasa:
Wiek:
Charakter:
Specjalność:
Profesja:
Zajmowane stanowisko:
Historia postaci:

5. Lista stworzeń oraz roślin, jakie można tam napotkać (wszelkie charakterystyczne)

Flora:

Fauna:

6. Proponowany koszt lokacji wg cennika: https://docs.google.com/spreadsheets/d/ … mvRi8/edit (ostateczna cena będzie wyliczana na dzień zaakceptowania lokacji, proszę też spojrzeć na punkt 6 tego regulaminu)
7. Typ lokacji (prywatne, rodowe, organizacji) – proszę podać kto będzie właścicielem (ID właściciela, nazwa rodu/organizacji).                                                                                                                                                                                 8. Autor – proszę podać ID autora/autorów opisu.

Odnośnie punktu 1. Położenie lokacji powinno się tam jeszcze uwzględnić Hrabstwa (Państwo –> Księstwo –> Hrabstwo) – ponieważ tę kwestię też w końcu uregulowano. Opis lokacji dotyczy głównie położenia geograficznego, klimatycznego, jak tam się można dostać do tej lokacji, co się tam znajduje, ogólne informacje. W historii dla przyzwoitości powinna znaleźć się choć jedna, dwie daty, tuż obok obszerniejszego opisu jaki ma swój początek lokacja, jak powstała, w jakich okolicznościach, kto, kiedy i dlaczego? Tak w ogólnym skrócie. Później są opisywani NPC. Następnie fauna i flora. Najlepiej po pięć przykładów z każdego. Dobrze radzę. Punkt 6 to miejsce na wklejenie wyceny z kalkulatora. Punkt 7 tutaj określamy typ lokacji. I na koniec podajemy autora lub autorów opisu lokacji. To tyle jeśli chodzi o omówienie schematu lokacji, który obowiązuje w “Kronikach Fallathanu”.

Droga od “marzenia” do szczęśliwego akceptu, czyli co trzeba zrobić?

  1. Mieć pomysł, koncept, a przede wszystkim być pewnym tego, co się chce rozpisać. Zastanowić się czy aby jest taka lokacja Tobie potrzebna? Czy będziesz z niej korzystał w fabule? Czy będzie z niej pożytek dla Fabuły Głównej? Czy chcesz się tym na pewno zająć? Czy masz czas na rozpisanie i poprawki? Jeśli na większość tych pytań odpowiesz “tak” to przechodzimy do następnego etapu.
  2. Forum “Kronik Fallathanu” – konieczna jest rejestracja, by samodzielnie założyć temat w odpowiednim dziale. To znaczy: http://www.gildwars.net/index.php –> Fabularny kącik –> Opisy fabularne –> Lokacje –> Projekty nowych lokacji (oraz do poprawy) –> Tu zakładasz swój temat np. [Lokacja] Karczma “Pod Hobbicim Wałkiem” (Cesarstwo) –> Opisujesz lokację zgodnie ze schematem.
  3. Co potem? Czekasz aż Skryba to sprawdzi. Ponieważ aktualnie jest tylko jedna osoba (fizycznie one, uno, man, solo, sztuk jeden) sprawdzająca opisy (co woła o pomstę do nieba i nie tylko – tak, mam odwagę to napisać, a co mi tam, raz się żyje) termin sprawdzania nie jest zadowalający, trzeba się uzbroić w bagaż cierpliwości. I złożyć paciorek, by ta sytuacja się poprawiła. A najlepiej całą litanię. Teraz jak jest dziki szał z lokacjami organizacji to przydałyby się dodatkowe pary rąk, nóg i przede wszystkim głów do sprawdzania. Zbliżają się Mikołajki to pomyślmy życzenie 🙂 o więcej sprawdzających. Oczywiście piszę to z dniem 4.12. Sytuacja może się zmienić i za jakiś czas ten wątek artykułu będzie nieaktualny.
  4. Jak masz pierwsze sprawdzenie za sobą, przyjrzyj się uważnie poprawkom, jakie masz nanieść. Pamiętaj, Skryba to tylko gracz po drugiej stronie monitora, też człowiek i nie jest nieomylny. Co doradzam? Daję do sprawdzenia nim wrzucam lokację innym osobom, aby obiektywnie przeczytały i wychwyciły błędy nie tyle stylistyczne, co merytoryczne. Doradzam pisanie krótkich, rzeczowych zdań (długie, złożone nie są mile widziane). Polecam zapoznanie się z wiki, sprawdzenie dat, faktów z historii danego państwa, jeśli do niego nawiązujemy. Sprawdzać najpierw samemu. Najlepiej ze trzy razy. Bazować na danych z wiki KF, wieści oraz osi czasu gry. Ponieważ oś czasu gry nie jest kompletna odsyłam do projektów państw. Tak będzie bezpieczniej. Używać argumentów i logiki przy tłumaczeniu własnych racji, albo tłumaczyć na przykładach, bo nie zawsze to, co jest dla nas oczywiste, jest zrozumiałe dla czytającego. W przypadku totalnego nie dogadania się można poprosić admina by przyjrzał się tematowi. Nie pisać tej prośby na forum, lecz przez pocztę w grze/forum/gg itp. Trzeba pamiętać, że pójście do admina, jest wyjściem awaryjnym.
  5. Jak już wszystko w projekcie jest pięknie i ładnie, nie ma baboli i jest cud, miód i malina możesz się cieszyć akceptem lokacji.
  6. Ta lokacja po wykupieniu (wykup nie dotyczy lokacji Ogólnodostępnych) wyląduje na wiki KF, graczowi (autorowi opisu) przysługuje dodatkowo przyznanie Punktów Kronik Fallathanu (PKF) zgodnie z tym regulaminem.

Bogactwo lokacji

Lokacje mogą być rozmaite. Podam tutaj najczęściej rozpisywane do tej pory kategorie:

  1. lokacje miejskie np. miasta, grody, osady itp.
  2. pomniejsze lokacje miejskie np. domy, sklepy, pracownie, karczmy, zamtuzy, świątynie itp.
  3. lokacje typowo geograficzne np. Pola Nadziei, Dolina Szeptów, Srebrne Jezioro, Dziadowska Knieja itp.
  4. lokacje przygodowe np. ruiny, świątynie, wieże itp.
  5. lokacje rodowe np. posiadłości, stajnie, plantacje, kopalnie itp.
  6. lokacje organizacji np. siedziby, pracownie, magazyny itp.
  7. lokacje półświatka np. kryjówki, doki, areny walk, targowiska, karczmy, jaskinie itp.
  8. duże lokacje geograficzno-polityczne np. państwa, księstwa, hrabstwa itp.

Jaki jest najlepszy sposób na rozpisanie lokacji?

  1. Wyspać się. Tylko naprawdę “nocne Marki” mogą sobie pozwolić na takie warunki pracy. Tak, bo rozpisanie lokacji jest formą pracy – dokładniej uściślając – na rzecz gry. Wymaga czasu, wyobraźni i zdolności przelania wizji na klawiaturę, dobrania w słowa.
  2. Zjeść coś. Nie ma nic gorszego niż pisać z pustym żołądkiem. Mnie osobiście najlepiej się pisze w nocy, przy ulubionej muzyce, kiedy mam spokój. Doradzam, gdy się rozpisuje projekt lokacji nie być zalogowanym w grze, bo bez przerwy czerwona koperta czy powiadomienia w dzienniku będą rozpraszać i wybijać z rytmu. Jeśli ktoś ma podzielą uwagę i nie przeszkadza mu w tym czasie rozmowa z innymi osobami to nie ma sprawy. Ja osobiście wolę, by mi nie zawracano głowy, chyba że konsultuję coś w sprawie lokacji, dopytuję się czy sprawdzam dane fragmenty opisu.
  3. Przeznaczyć na to odpowiednią ilość czasu. Jeśli wiesz, że masz gdzieś iść, coś zrobić, to nie bierz się za rozpisywanie. Trzeba mieć spokój, by się po prostu zabrać do roboty.
  4. Ja osobiście zawsze zaczynam od mapy i obrazków. Dlaczego? Ponieważ mam już z głowy punkt 1 i wiem jak zacząć opis, czyli punkt 2. Ilustracje są dla mnie jedną wielką inspiracją – wystarczy, że spojrzę na obrazek i już wiem, gdzie to może być, do czego najbardziej pasuje, kto tam może mieszkać, kto zarządza, jakich NPC dopasować. Dla mnie grafiki są na wagę złota, bo tak naprawdę widząc dany obrazek mam już lokację w wersji podstawowej, czyli jako wizja, gdzie, co i jak ma być.
  5. Następnie uzupełniam punkt 7 – typ lokacji i 8 – autor – bo są to tylko formalności.
  6. Później zabieram się za florę i faunę czyli punkt 5. Bezcenną pomocą przy tym punkcie są te dwa poradniki: Fauna: Bestie – miejsce występowania Flora: Miejsce występowania – flora fallathańska
  7. Rozpiska NPC jest równie prosta. Najwięcej czasu zajmuje szukanie mi imion NPC po różnego rodzaju  generatorach nicków. Zastanawiam się w ten sposób, jakie postaci są przydatne w danej lokacji, kogo by chętnie postać spotkała, zawsze staram się dawać przedstawicieli różnych ras, co by było urozmaicenie.
  8. Na sam koniec zostawiam historię, bo to tak naprawdę najtrudniejszy punkt schematu. Wymyślam daty, sprawdzam powiązania z projektu danego państwa, wieści, by się wszystko zgadzało. Co ważne – trzeba liczyć także wiek postaci, by nie było wpadek typu, że podajemy daty, a są tak odległe, że człowiek nie miałby szans tego dożyć. Pamiętam zawsze, że maksymalny dopuszczalny wiek rasy Człowiek w KF to 120 lat. Do lokacji miejskich jest o tyle łatwiej wymyślić historię, że jest ona po części powiązana z historią miasta lub danego regionu. Fundamentalnym punktem odniesienia wykorzystywanym w historiach lokacji jest wojna z Daakarami i Nacjaninami. Trwały one wystarczająco długo, że każdy może się jakoś “upchnąć” datowo i sytuacyjnie. Najtrudniej jest wymyślić pierwsze zdanie, a jak już się nam to uda, to później pójdzie już z górki.

W razie czego służę pomocą 🙂 Punkt “doradztwa lokacyjnego” czynny w godzinach, gdy jestem zalogowana w grze 🙂

Zakończę przeróbką cytatu “Ten najszczęśliwszy z ludzi, któremu nic zapału do ksiąg nie ostudzi” Jana Kasprowicza

“Ten najszczęśliwszy z ludzi, kto mu nikt zapału do rozpisywania lokacji nie ostudzi.”